Strzyżenie i zaganianie owiec, pokaz DogFrisbee. Kolejne zakończenie sezonu pasterskiego w Zagrodzie Jamneńskiej za nami

Strzyżenie owiec, pokazy psich umiejętności, warsztaty i spotkania z przyrodą – na dziedzińcu Zagrody Jamneńskiej i boisku w Jamnie nie brakowało atrakcji. Uczestnicy IV Jamneńskiego zakończenia sezonu pasterskiego mogli z bliska przyjrzeć się pracy strzygacza, poznać tajniki pasterskiego rzemiosła i przekonać się, jak wiele łączy ludzi, zwierzęta i naturę.

Choć wydarzenie oficjalnie miało rozpocząć się o godz. 12.00, maszynka strzygacza poszła w ruch już wcześniej. Wokół jego stanowiska szybko ustawił się wianuszek osób ciekawych, jak przebiega ten proces. Wśród obserwatorów byli zarówno dorośli, jak i dzieci.

Ireneusz Szczepanek wprawnymi ruchami strzygł owce, a Marcin Piotrowski, właściciel jamneńskiego stada, opowiadał o hodowli tych zwierząt. Do tego arcyciekawego wykładu co rusz włączał się również strzygacz, przybliżając technikę i cel strzyżenia. Zapewniał, że to zwykły zabieg pielęgnacyjny, który nie robi owcom krzywdy, a wręcz ułatwia im życie. Wspominał też swoje pierwsze doświadczenia z tą pracą.

Mój tata był strzygaczem i w siódmej klasie szkoły podstawowej pozwolił mi po raz pierwszy ostrzyc owcę. Najpierw sam ostrzygł wszystkie newralgiczne miejsca na ciele, czyli głowę, nogi i brzuch, a mi zostawił plecy.

– opowiadał.

Wśród publiczności znalazł się także odważny mieszkaniec Jamna, który chciał spróbować sztuki strzyżenia. Ireneusz Szczepanek potraktował go identycznie, jak jego tata przed laty. Ostrzygł owcę w newralgicznych punktach, zostawiając śmiałkowi wełnę na plecach.

Wygląda to na łatwą czynność, ale w rzeczywistości nie było tak lekko

– przyznał po wszystkim zziajany nowicjusz.

Swoimi opowieściami związanymi z owcami dzielił się także Mirosław, kuzyn strzygacza. Jak się okazało, praca przy owcach to rodzinna tradycja Szczepanków.

Fot. Mariusz Rodziewicz / Muzeum w Koszalinie.

Regionalne produkty

Nie była to oczywiście jedyna atrakcja tego dnia. Na dziedzińcu stanęły stoiska z produktami wytwarzanymi z owczego mleka i wełny. Można było kupić m.in. sery oraz ręcznie dziergane swetry, skarpety, czapki i rękawiczki. Swoje stanowisko przygotowali także Jan Bojko i Marcin Adamski, pracownicy Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska. Chętnie dzielili się wiedzą o przyrodzie i zachęcali uczestników do edukacyjnej zabawy. Odważni mogli spróbować rozpoznać gatunki drzew i zwierząt, a za prawidłowe odpowiedzi otrzymywali upominki. O głodnych zadbał z kolei Team Lodziarsky, serwując m.in. przepyszną pieczoną białą kiełbasę z cebulką i landrynkową oranżadę.

Warsztaty

Chętni mogli również wziąć udział w warsztatach prowadzonych w części edukacyjnej Zagrody. W ruch poszły flamastry, kredki, farby, koraliki, szpulki z kolorowymi nićmi i drewniane deseczki o różnych kształtach. Uczestnicy zajęć własnoręcznie tworzyli magnesy na lodówkę, podkładki pod kubki, breloczki do kluczy i inne ozdoby. W pewnym momencie sala edukacyjna zapełniła się do tego stopnia, że kolejni chętni musieli cierpliwie czekać na zwolnienie miejsc przy stołach.

Pokaz DogFrisbee i zaganiania owiec

Około godz. 13.30 uczestnicy imprezy przenieśli się na boisko w Jamnie, gdzie czekały kolejne atrakcje. Pierwszą był wyjątkowy pokaz DogFrisbee. Aldona Królikowska rozpoczęła go od zabawy ze szczeniaczkiem o dźwięcznym imieniu Bruxa, który dopiero stawia pierwsze kroki w tej dyscyplinie. Następnie na sztuczną murawę orlika wyszła Wiktoria Świtoń, uczestniczka zawodów rangi międzynarodowej, wraz ze swoimi psami – Maeve i Bellamym. Każda ewolucja była nagradzana gromkimi brawami. Nic dziwnego – pokaz był naprawdę wspaniały!

Następnie widzowie przenieśli się na drugą stronę placu, gdzie mogli podziwiać psy podczas zaganiania owiec. Yrsa, Jax, Bjorn i Fly zrobiły ogromne wrażenie swoim skupieniem i czujnym reagowaniem na komendy Jakuba Węglarczyka. W tym czasie jego żona Anna zdradzała tajniki treningów i odpowiadała na dociekliwe pytania publiczności.

Dzieci najbardziej interesowało, czy psa pasterskiego można pogłaskać podczas pracy?

To świetne pytanie – przyznała Anna. – Zawsze trzeba je zadać, zanim zechce się dotknąć takiego psa podczas pracy. Dotyczy to zarówno psa pasterskiego, jak i na przykład psa przewodnika osoby z niepełnosprawnością. Dlaczego? Bo taki pies na pieszczoty może zareagować w bardzo różny sposób

– wyjaśniła.

Fot. Mariusz Rodziewicz / Muzeum w Koszalinie.

Pozostałe atrakcje w Zagrodzie

Po tej części uczestnicy ponownie przenieśli się do Zagrody, gdzie wciąż trwało strzyżenie owiec. Czekał tam na nich kolejny punkt programu – spotkanie z przedstawicielami leśników i RDOŚ ze Szczecina poświęcone zagrożeniom ze strony wilków, rysi i innych drapieżników.

W dyskusji udział wzięli Jan Bojko i Marcin Adamski, pracownicy RDOŚ, Stanisław Jachowski ze Stowarzyszenia Matecznik, Kamil Bartknecht z Nadleśnictwa Karnieszewice oraz Grzegorz Jaworski, przedstawiciel Stowarzyszenia Forum dla Natury. Choć temat spotkania wzbudzał emocje, rozmowa przebiegała w spokojnej i rzeczowej atmosferze.

Dziękujemy wszystkim za udział w naszym wydarzeniu!

Bardziej obszerna relacja fotograficzna z wydarzenia, dostępna jest na fanpage’u Zagrody Jamneńskiej:

Zagroda Jamneńska w Koszalinie
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.